Jesteś tylko chwilą
Zaraz jej nie będzie
odfruniesz
odejdziesz
jesteś tu przelotem
na chwilę.
Usiądziesz?
Zrobię Ci herbaty..
Pochłonie mnie czekanie
ta myśl powstrzyma katastrofę
człowiek jest sam.
Naprawdę.
Chwilo - trwaj.
Do Czytelnika
Moje teksty tworzą pewną całość. Nie są jednak rozdziałami jednej powieści. A jeśli już to jest to raczej opowieść szkatułkowa. Jeśli chcesz przeżyć coś wyjątkowego, zacznij czytać od początku ;)
poniedziałek, 10 czerwca 2013
środa, 5 czerwca 2013
Wspomnienie o Tomku
Gdy zadzwonił była prawie północ. I powiedział, że przyjeżdża! Byłam zaspana, rozespana i zmęczona. Cała się trzęsłam i dygotałam. Nie wierzyłam, że On tu przyjedzie w środku nocy.
Przyjechał.
Był tutaj. Całą noc.
Teraz - myślę o Nim i myślę. To nie wyszło zbyt dobrze. Najpierw sieedział i siedział. Nawet się nie przywitał. Nic nie powiedział. Usiadł tu i tak siedział.
Nie wiedziałam, co mam zrobić, jak się zachować. Siedział i nie patzrył na mnie.
- Zrobić Ci herbaty?
- Zrób. Wypiję herbatę i pójdę.
Jak bardzo chciałam go przytulić...
- Chyba będę spał na podłodze.
Zgasił lampkę. Głaskałam Go po włosach. Ma takie sztywne te włosy.
I potem, gdzieś w nocy, rozpłakałam się. Z żalu, z tęsknoty, ze złości.
Wtedy, w piątek, po tej rozmowie przez telefon, On poszedł gdzieś na dyskotekę. I to w piątek był z jakąś panienką.
Dopiero teraz sobie uświadomiłam, że to na tym piątku się nie skończyło, że może się z nią dalej spotykał... Więc cóż, to tak. Nie ta, to inna. Nie ja... To co, że nie JA.
Potem znowu gdzieś w nocy mówię, że: .... kocham. Tak bardzo Go kocham - czy to dla Niego nic nie znaczy? ... A jak Ci się wydaje? - Jego odpowiedź. Potem usnęliśmy.
Ranek był cichy. On wstał, było za dziesięć siódma, gdy wyszedł. Miał iść do pracy, ale było późno.
Czułam się fatalnie. Przez cały dzień miałam "szumy" w głowie. Zefirek.
On wyszedł przed siódmą. Otworzyłam drzwi i stanęłam za nimi, jakbym chciała się schować. Stanął w tych drzwiach, zawahał się i tylko cicho powiedział "cześć"...
Przyjechał.
Był tutaj. Całą noc.
Teraz - myślę o Nim i myślę. To nie wyszło zbyt dobrze. Najpierw sieedział i siedział. Nawet się nie przywitał. Nic nie powiedział. Usiadł tu i tak siedział.
Nie wiedziałam, co mam zrobić, jak się zachować. Siedział i nie patzrył na mnie.
- Zrobić Ci herbaty?
- Zrób. Wypiję herbatę i pójdę.
Jak bardzo chciałam go przytulić...
- Chyba będę spał na podłodze.
Zgasił lampkę. Głaskałam Go po włosach. Ma takie sztywne te włosy.
I potem, gdzieś w nocy, rozpłakałam się. Z żalu, z tęsknoty, ze złości.
Wtedy, w piątek, po tej rozmowie przez telefon, On poszedł gdzieś na dyskotekę. I to w piątek był z jakąś panienką.
Dopiero teraz sobie uświadomiłam, że to na tym piątku się nie skończyło, że może się z nią dalej spotykał... Więc cóż, to tak. Nie ta, to inna. Nie ja... To co, że nie JA.
Potem znowu gdzieś w nocy mówię, że: .... kocham. Tak bardzo Go kocham - czy to dla Niego nic nie znaczy? ... A jak Ci się wydaje? - Jego odpowiedź. Potem usnęliśmy.
Ranek był cichy. On wstał, było za dziesięć siódma, gdy wyszedł. Miał iść do pracy, ale było późno.
Czułam się fatalnie. Przez cały dzień miałam "szumy" w głowie. Zefirek.
On wyszedł przed siódmą. Otworzyłam drzwi i stanęłam za nimi, jakbym chciała się schować. Stanął w tych drzwiach, zawahał się i tylko cicho powiedział "cześć"...
wtorek, 4 czerwca 2013
Moje Dziesięć Przykazań
Więc nie ma.
Tego, na co czekałam.
Potwierdzenia. Że warto czekać.
Jest inne potwierdzenie.
NIE WARTO CZEKAĆ.
Nie, źle. Nie tak. Inaczej.
NIE OCZEKIWAĆ.
A kiedy czeka się każdym ziarnkiem piasku?
Jest sposób.
Przywołać wichurę, tajfun, który rozpędzi, rozsypie,
rozniesie piasek na wszystkie strony świata.
Włączć Pink Floyd na przykład.
Usiąść na podłodze.
Bliżej ziemi.
Głowę ukryć w ramionach: spróbować nie płakać.
1. Nie wymagać.
2. Nie oczekiwać.
3. Nie czekać.
4. Nie myśleć.
5. Nie rozmyślać.
6. Nie wspominać.
7. Nie pamiętać.
8. Nie tęsknić.
9. Nie prosić.
10. Nie kochać.
MOJE DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ.
POWIESIĆ NAD ŁÓŻKIEM.
ALBO LEPIEJ: OBOK TELEFONU.
MOŻE WTEDY ZMIENIĘ.
CO?
SWÓJ LOS.
JAKI?
NIESZCZĘŚLIWIE CZEKAJĄCEJ.
Tego, na co czekałam.
Potwierdzenia. Że warto czekać.
Jest inne potwierdzenie.
NIE WARTO CZEKAĆ.
Nie, źle. Nie tak. Inaczej.
NIE OCZEKIWAĆ.
A kiedy czeka się każdym ziarnkiem piasku?
Jest sposób.
Przywołać wichurę, tajfun, który rozpędzi, rozsypie,
rozniesie piasek na wszystkie strony świata.
Włączć Pink Floyd na przykład.
Usiąść na podłodze.
Bliżej ziemi.
Głowę ukryć w ramionach: spróbować nie płakać.
1. Nie wymagać.
2. Nie oczekiwać.
3. Nie czekać.
4. Nie myśleć.
5. Nie rozmyślać.
6. Nie wspominać.
7. Nie pamiętać.
8. Nie tęsknić.
9. Nie prosić.
10. Nie kochać.
MOJE DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ.
POWIESIĆ NAD ŁÓŻKIEM.
ALBO LEPIEJ: OBOK TELEFONU.
MOŻE WTEDY ZMIENIĘ.
CO?
SWÓJ LOS.
JAKI?
NIESZCZĘŚLIWIE CZEKAJĄCEJ.
piątek, 31 maja 2013
Jedna strona - zakończenie
Jedno spojrzenie - i widać to, czego nigdy nie widzisz. Jedno słowo - i słychać głos, którego nigdy nie słyszysz. Jedna myśl - i jest to, czego nigdy nie rozumiesz. Nic nie jest obrazem w twoim oku, słowem w twoich ustach, myślą w twoim jasnym umyśle. Jesteś lustrem, w którym odbija się wszystko, świat jest twoim dziełem, tym wszystkim, czego nie umiesz - znikąd- donikąd. Prawda, która nie uspokaja tego, co - nie wie, czym jest odwaga i strach, co nie musi wcale cię znać. Nie ma żadnego umysłu, żadnych oczu, uszu i ust. Nie zniszczy cię nikt, kto cię na zna, kogo kochasz, kogo znasz. Widzą to ludzie, którzy ujrzeli w tobie swój świat - i w których ty ujrzałeś własny - ani lepszy, ani gorszy - wasz.
I odbite światło...
I odbite światło...
środa, 29 maja 2013
Jedna strona
Jedno spojrzenie - i widzisz wszystko to, czego nigdy
naprawdę nie widać. Jedno słowo - i upadek w rzekę słów, mówiących wszystko i nic. Jedna myśl - otchłań tego wszytkiego, co jest nie do pojęcia. Wszystko jest obrazem w twoim oku, słowem w twoich ustach, myślą w twoim ciemnym umyśle. Świat zasłoniłeś lustrem, które odbija tylko ciebie, to, co umiesz, świat jest twoim dziełem - odtąd dotąd. Kłamstwo, które usokaja nie ciebie, tego, który boi się ciebie, przeczuwając i spodziewając się ciebie niejasno - nie chcę cię znać. Ciąży ci maska twarzy, słowo w ustach, myśl w twoim - cudzym... umyśle. Obcość udziela się ludziom, którzy stają wobec twego lustra. Nie chcą z tobą przegrać, nie chcą z tobą wygrać - walczą o swoje - dni lepsze, ani gorsze - także lustro.
naprawdę nie widać. Jedno słowo - i upadek w rzekę słów, mówiących wszystko i nic. Jedna myśl - otchłań tego wszytkiego, co jest nie do pojęcia. Wszystko jest obrazem w twoim oku, słowem w twoich ustach, myślą w twoim ciemnym umyśle. Świat zasłoniłeś lustrem, które odbija tylko ciebie, to, co umiesz, świat jest twoim dziełem - odtąd dotąd. Kłamstwo, które usokaja nie ciebie, tego, który boi się ciebie, przeczuwając i spodziewając się ciebie niejasno - nie chcę cię znać. Ciąży ci maska twarzy, słowo w ustach, myśl w twoim - cudzym... umyśle. Obcość udziela się ludziom, którzy stają wobec twego lustra. Nie chcą z tobą przegrać, nie chcą z tobą wygrać - walczą o swoje - dni lepsze, ani gorsze - także lustro.
sobota, 25 maja 2013
Amen
Jak pamięć więzi; czy to więzienie jest
pamięcią? ... I wspomnienie czarną kredą na
białej tablicy: ZAPISANE. Myśl chce uciec,
wyfrunąć do morza i słońca, i wolności.
Zostanie. Kawałek serca
z bursztynu. Ciepłej barwy i zapisaną
historią wieku miłości -
- i uwięziony, utopiny robak
w cieple bursztynu.
Zawinę go rąbek muślinu i
schowam na dnie morza,
a potem już będę brać czeki
- na miłość.
I żegnaj na wieki.
(Wieków. Amen.)
piątek, 24 maja 2013
Zakończenie listu
... Padając, wydrzesz ze środka to, czego nie umiesz nazwać. Bo najpierw usłyszysz dźwięk, a było jeszcze ciemno... To było jakiś czas temu, gdy wszystkie dźwięki nakładały się na siebie ponad tą obecnością, którą przemierzałaś - to wtedy pojęłaś ten dźwięk rysujący słowa, słowa, które - tak - wiem, były słowami ludzkimi.
Tamten moment był końcem przedświtu, był pierwszą światłością - i nagle w niej ujrzałam wyraźnie miejsce, które On zajmował - było puste, nie było mnie tam. Czułam ból, klęskę..., jak wszystko to, o czym rozmawialiśmy - i co (czy wiesz o tym ?) wcale nas nie wiąże - nie ma mnie tam - nigdy nie będzie - bo nie chcesz tego. Nie ma żadnej łączności. A teraz idę przed siebie, omijam puste miejsca, przystając tylko od czasu do czasu, by dopisać kilka słów do swojego ja - listu, którego nigdy nie wyślę - czuję wtedy ten ból, który pulsuje pod skronią, pod każdym kamieniem - nie tylko - nas wszystkich. Przemijanie. Pamiętam Twoje słowa o tym samym, więc posłuchaj jeszcze --- bierze się stąd,że jesteśmy tam, gdzie nas nie ma - byłbyś szczęśliwy, gdybyś wypełnił sobą jakieś miejsce. Chyba tylko po to piszę ten list - i nie wiem, dokąd mam go wysłać... tego adresu już nie ma...
Jeśli jesteś - napisz, gdzie...
Nie wiem, dokąd mam wysłać swój list...
Tamten moment był końcem przedświtu, był pierwszą światłością - i nagle w niej ujrzałam wyraźnie miejsce, które On zajmował - było puste, nie było mnie tam. Czułam ból, klęskę..., jak wszystko to, o czym rozmawialiśmy - i co (czy wiesz o tym ?) wcale nas nie wiąże - nie ma mnie tam - nigdy nie będzie - bo nie chcesz tego. Nie ma żadnej łączności. A teraz idę przed siebie, omijam puste miejsca, przystając tylko od czasu do czasu, by dopisać kilka słów do swojego ja - listu, którego nigdy nie wyślę - czuję wtedy ten ból, który pulsuje pod skronią, pod każdym kamieniem - nie tylko - nas wszystkich. Przemijanie. Pamiętam Twoje słowa o tym samym, więc posłuchaj jeszcze --- bierze się stąd,że jesteśmy tam, gdzie nas nie ma - byłbyś szczęśliwy, gdybyś wypełnił sobą jakieś miejsce. Chyba tylko po to piszę ten list - i nie wiem, dokąd mam go wysłać... tego adresu już nie ma...
Jeśli jesteś - napisz, gdzie...
Nie wiem, dokąd mam wysłać swój list...
Subskrybuj:
Posty (Atom)






